Search This Blog

24 October, 2012

4 mln pkt w Folding@home!

Gdy w kwietniu tego roku przekroczyłem 2 mln pkt w projekcie Folding@home, postanowiłem, że następne rekordy, o których będę wspominał na blogu, będą kolejnymi potęgami liczby 2. Dziś rano nadszedł ten moment - przekroczyłem już 4 mln! W drużynie Polska przesunąłem się do góry o kolejne 12 pozycji i zajmuję obecnie miejsce nr 32. Awansowanie w statystykach staje się coraz trudniejsze, ponieważ konkurencja jest coraz mocniejsza, a różnice punktowe do kolejnych użytkowników są już rzędu kilkuset tysięcy. Na przykładzie tego projektu można w łatwy sposób zaobserwować, jak rośnie wydajność sprzętu komputerowego - ostatnie 2 mln pkt uzyskałem w przeciągu 6 miesięcy, natomiast na pierwszy mln pracowałem aż 2 lata.

Certyfikat uzyskania 4 mln pkt w projekcie Folding@home, podpisany przez kierownika projektu prof. Vijay'a Pande

19 April, 2012

2 mln pkt w Folding@home!

16 miesięcy temu udało mi się osiągnąć magiczną granicę 1 mln pkt w projekcie Folding@home. Z dumą pragnę ogłosić, że zeszłej nocy została złamana kolejna granica - 2 mln pkt. W drużynie Polska zajmuję obecnie 44. miejsce (awans o 9 pozycji względem rezultatu 1 mln pkt), natomiast w ogólnych statystykach mój wynik zawiera się w 1% najlepszych światowych rezultatów (będąc pedantycznie dokładnym, liczba ta wynosi w przybliżeniu 0.85%).

Certyfikat uzyskania 2 mln pkt w projekcie Folding@home, podpisany przez kierownika projektu prof. Vijay'a Pande

22 September, 2011

The Thing - Red Band Trailer

Kilka minut temu obejrzałem nowy zwiastun filmu "The Thing". Zatytułowany "Red Band Trailer", dostępny jest na stronie IGN (do jego obejrzenia wymagane jest ukończenie 18. lat :P). Zrobił na mnie bardzo dobrze wrażenie, z niecierpliwością czekam na pojawienie się tego filmu w kinach (światowa premiera już za 3 tyg, polska odbędzie się niestety... dopiero w grudniu). Jeśli jesteś jedną z osób, która właśnie zachodzi w głowę, o jakim filmie w ogóle jest mowa, już spieszę z wyjaśnieniami.

Otóż "The Thing" to prequel znakomitego horroru o tym samym tytule, w Polsce znanego jako "Coś", wyreżyserowanego przez Johna Carpentera w roku 1982. "Coś" jest dla mnie kultową produkcją, klasyką gatunku i wzorem do naśladowania, któremu z czystym sumieniem przyznaję maksymalną ocenę 10/10. Ponadto darzę go dużym sentymentem, poniekąd wychowałem się na nim (za co serdeczne podziękowania należą się mojemu Tacie). Dlatego tym większe było moje zaciekawienie prequelem, gdy zaczęły się o nim pojawiać pierwsze informacje. Teraz pozostaje jedynie cierpliwie czekać i zobaczyć, co z tego wyniknie...

Więcej informacji o filmie "The Thing":
Więcej informacji o filmie "Coś" w portalach: Filmweb, IMDb oraz Rottentomatoes.

24 June, 2011

Fresher the package

Kinoplex Kielce (w gruncie rzeczy obecnie już Helios Kielce) przeszedł ostatnio remont. O ile estetyka i wystrój kina zmieniły się znacząco na plus, o tyle jakość analogowych seansów i pewna metodologia doboru repertuaru pozostały niestety te same.

Gdy 13. maja otwarto ponownie kino, żywiłem ogromną nadzieję, że wśród aktualnego programu obecny będzie "Kod nieśmiertelności". Tak się jednak nie stało. W zamian kinomani otrzymali takie "hity" jak: "Gnomeo i Julia 3D", "Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach 3D", czy "Ksiądz 3D". Wszyscy zauważają magiczne litery '3D' w tytułach filmów? W pogoni za większymi wpływami, Helios Kielce postanowił pozbawić widza możliwości obejrzenia jednego z najlepszych thrillerów science fiction ostatnich lat. Całe szczęście, że sposobność taką zdecydował się zapewnić Wojewódzki Dom Kultury. Wszystkich zainteresowanych "Kodem nieśmiertelności" zapraszam na seanse o godz. 18:00 i 20:00 w dniach 25-27 czerwca (więcej informacji na stronie WDK).

W ciągu ostatnich dwóch tygodni gościłem w Helios Kielce dwukrotnie, na seansach "X-Men: Pierwsza klasa" oraz "Drzewo życia". Obie projekcje realizowane były w technologii analogowej. Pierwsza z nich odbyła się w sali nr 6, druga w sali nr 1. Za bilet "Pierwszej klasy" zapłaciłem 15 zł, nie wiem jednak, czy "jakość", którą za nie otrzymałem, warta była chociaż 5 zł. Prawa, górna część ekranu (około 20% całości) była nieustannie rozmazana, ewidentnie brakowało w niej ostrości. Z kolej po lewej stronie, przez około 75% wysokości ekranu, znajdowały się ukośne kreski. Kolejnym mankamentem był źle skalibrowany dźwięk - jak na mój gust zdecydowanie zbyt cicho. Podczas oglądania "Drzewa życia" było odrobinę lepiej. Strona audio prezentowała się dobrze, jednakże wideo było dość "miękkie". W tym samym czasie w repertuarze obecna była "superprodukcja" "Kac Vegas w Bangkoku" - o dziwo grana w dwóch wersjach, analogowej i cyfrowej. Według strony bigscreen.com, wersje cyfrowe filmów "Pierwsza klasa" i "Drzewo życia" znalazły się w kinach, szkoda tylko, że nie w polskich. Zdaję sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie winę za to ponosi dystrybutor filmów na polskim rynku - w tym wypadku odpowiednio Imperial CinePix oraz Monolith Films. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to poważne przeoczenie, które w ostatecznym rozrachunku odbiera widzom lwią część przyjemności z seansu.

Kończąc chciałbym dodać, że "Drzewo życia" jest obecnie grane jedynie w 8 spośród 26 kin sieci Helios. Oznacza to, że tylko około 30% widzów dostało szansę na obejrzenie tego szczególnego dzieła. Pozostałe 70% musi niestety zadowolić się filmem "Kac Vegas w Bangkoku". I jeszcze jedno - drobna rada na przyszłość dla wszystkich kinomaniaków z okolic Kielc: omijać szerokim łukiem salę nr 6.

23 June, 2011

X-Men: Pierwsza klasa (X-Men: First Class)

"X-Men: Pierwsza klasa" to piąta część sagi "X-Men". Nie kontynuuje ona zdarzeń przedstawionych w "X-Men: Ostatni bastion", nie należy także do serii "Origins", zapoczątkowanej produkcją "X-Men Geneza: Wolverine", która to z założenia skupiać ma się na pojedynczych postaciach. Reżyser Matthew Vaughn (twórca takich filmów jak "Przekładaniec", "Gwiezdny pył", czy "Kick-Ass") zabiera nas w podróż do czasów, gdy nie istniała jeszcze słynna Akademia Charlesa Xaviera, a zarówno Profesor X, jak i Magneto, nie nosili swoich przydomków.

Słowem wstępu wyjaśnię jeszcze, że cykl komiksów "X-Men" nie jest mi znany, recenzja ta nie będzie nawiązywać do niego w żaden sposób. Historia "Pierwszej klasy" skupiona jest wokół początków tytułowych X-Menów. Charles Xavier i Erik Lehnsher, przyszli Profesor X i Magneto, ukazani są jako mali chłopcy. Charles poznaje Raven, późniejszą Mystique, która staje się jego jedyną przyjaciółką. Erik trafia natomiast do obozu pracy, gdzie Niemcy przeprowadzają na nim szereg eksperymentów w celu zrozumienia i opanowania jego nadprzyrodzonej mocy, jaką jest kontrola nad metalem. Tam też na oczach chłopca zostaje zamordowana bliska mu osoba. O ile życie dorosłego Charlesa można nazwać szczęśliwym i spełnionym (studiuje, posiada dobrobyt, jest powszechnie szanowany), o tyle egzystencja dojrzałego Erika napędzana jest przez jedno pragnienie - zemsty. Pomimo wyraźnych pobudek kierujących Erikiem, nie jest on postacią jednoznacznie negatywną, reżyser nie spłyca jego charakteru. Gdy Charles, przez wzgląd na swoje telepatyczne umiejętności, zostanie zatrudniony przez rząd w celu pomocy ujęcia niejakiego Sebastiana Shawa, losy dwójki bohaterów ulegną niespodziewanemu połączeniu.

Ogromnie cieszy fakt, że fabuła "Pierwszej klasy" nie jest jedynie tłem, tudzież pretekstem, do ukazania efektownych scen akcji. Co więcej, to ona pcha film do przodu, często wychodząc na pierwszy plan. Przemyślane dialogi zostały bardzo dobrze zbalansowane z całą resztą obrazu. Spośród obsady wyróżniają się James McAvoy oraz Michael Fassbender, którzy to wcielili się odpowiednio w role Charlesa i Erika. Ich rozmowy są dojrzałe, a gra aktorska nasycona prawdziwymi emocjami (w scenie, w której Erik próbuje obrócić antenę służącą do komunikacji satelitarnej, chwyta nawet za gardło). Dobre kreacje stworzyli także Jennifer Lawrence i Kevin Bacon, filmowi Raven i Shaw. Przyznam, że nieszczególnie przepadam za Panem Baconem, ale jedno muszę mu oddać - solidnie wcielił się w rolę czarnego charakteru. Zdjęcia do filmu nakręcił John Mathieson (znany z takich produkcji jak "Gladiator", "Upiór w operze", czy "Królestwo niebieskie"), muzykę skomponował natomiast Henry Jackman. Panowie wykonali swoją pracę rzetelnie, partytura Jackmana błyszczy szczególnie w utworach: "Would You Date Me?", "Cerebro", "Rage and Serenity", "Sub Lift", "Mutant and Proud".

"Pierwsza klasa" to bardzo udane wprowadzenie do sagi. Polecam go zarówno fanom X-Menów (którzy dodatkowo ucieszą się z krótkiego epizodu w wykonaniu Hugh Jackmana, aka Wolverine'a), jak również wszystkim łaknącym solidnego, niepozbawionego sensu filmu akcji science fiction. Pomimo czasem odrobinę niedopracowanych efektów specjalnych, moim zdaniem najlepsza część serii.

Ocena: 8/10

Więcej informacji o filmie w portalach: Filmweb, IMDb oraz Rottentomatoes.